Chwilkę trwało zanim wpadłam na pomysł, o czym by tu teraz napisać - jakiś tydzień temu spojrzałam na przedmiot, który trzymam w ręku kiedy tylko mogę i zaczęłam pisać ten post, który kończę dopiero teraz. Przedmiot, który zawsze towarzyszy mi w pracy, w podróży pociągiem czy autobusem. Zawsze znajdzie się dla niego miejsce w mojej zaśmieconej torebce. Przedmiot, dzięki któremu jestem kim jestem, tutaj w tym magicznym miejscu w Sieci. Wiecie już co to, prawda? Mój niezawodny czytnik. Moje dziecko. Dużo osób piszę o magii, jaka płynie z czytania papierowych książek i że czytnik nigdy tego nie zastąpi. Racja, zgadzam się! A jak pięknie wyglądają na półkach! Ale na chwilę obecną mój Kindle ma dla mnie więcej plusów niż papierowe wydania. Może grzeszę. Może jestem hipokrytką, bo jak widzicie skrupulatnie zbieram książki do mojej przyszłej biblioteczki, ale w końcu... nazwa zobowiązuje. Ja naprawdę kocham czytać e-booki! Dostaje wiele wiadomości na temat mojego czytnika, więc postanowiłam wyjść Wam na przeciw i dodać krótki post na ten temat.
5 powodów, za które kocham mój czytnik
- Najważniejszym powodem to fakt, że mogę czytać po angielsku. Oryginalne e-booki na Amazonie są często w naprawdę świetnych cenach (ostatnio zapłaciłam za książkę w dniu premiery 1$) i dostępne "od ręki". Wystarczy kliknąć kilka razy, zapłacić i plik znajduje się na naszym czytniku, podczas gdy za papierowe wersje w oryginale musimy w naszym kraju zapłacić nierzadko majątek, a jeśli nawet zamówimy w atrakcyjnej cenie z zagranicznych sklepów np. z Bookdepository to wiąże się to z długim oczekiwaniem na przesyłkę. Uwielbiam czytać po angielsku, ale o tym już wspominałam nie raz i nie dwa, dlatego też cieszę się że mam Kindla. W ramach ciekawostki - w moim modelu Kindla (Paperwhite 3), jeżeli jesteśmy połączeni z Internetem mamy możliwość sprawdzenia słów w angielskich słownikach, między innymi w słowniku wyrazów bliskoznacznych, a także na Wikipedii. Nie ma niestety polskich wersji, a szkoda. Natomiast to nadal jest bardzo pomocne - jeżeli nie kojarzę jakieś słowa, zaznaczam je i od razy wyświetla mi się chmurka z innymi określeniami danego wyrazu, a także opis danego określenia przedmiotu bądź zachowania. Świetny sposób na naukę!
- Drugim powodem jest to, co w sumie wspomniałam powyżej, dostępność książek. Jeżeli zamówię książkę przedpremierowo, nawet 3 tygodnie wcześniej, to w samym dniu premiery pojawia się już z rana na moim czytniku. W polskich sklepach internetowych podajecie swoje konto na Amazonie (w przypadku użytkowników Kindla), dzięki czemu plik wysyłany jest automatycznie.
- Ceny książek. To prawda, że za e-booki się płaci. Możecie powiedzieć, że wolicie dopłacić 10-15zł i mieć papierową wersję na półce, ale mnie ten argument nie przekonuje. Po pierwsze nie wszystkie książki chcę mieć w swojej biblioteczce, mimo że chcę je przeczytać. Już dawno uznałam, że na moich półkach stać będą tylko książki ulubione. Chce kolekcjonować premiery ukochanych autorów, te do których na pewno kiedyś wrócę. Dlatego też gdy wybieram książki na czytnik to są najczęściej jakieś romanse, dramaty itp - pojedyncze tytuły, które przeczytam i o których prawdopodobnie zapomnę. Oczywiście, że bywa iż przeczytam coś i uznam, że cholera muszę to mieć nie tylko na wirtualnej półce. Wtedy po prostu planuje powoli kupno papierowych wersji. Po drugie, to jest nadal 10-15zł taniej za książkę a często i więcej (na woblink.com macie świetne rabaty przy zakładaniu konta), a ja jestem biedną studentką.
- Wygoda czytania. Wierzcie mi, że podczas czytania przyjmuje tysiąc różnych pozycji. I podczas czytania uwielbiam jeść. A do tego potrzebna jest ręka. Kiedy czytam papierową wersję mam wielki problem, żeby usytuować się tak by książka nie spadła z kolan, strony same się nie przewracały i żebym trafiła widelcem w jedzenie, a potem do buzi. Z Kindlem sprawa jest prosta. Czytnik trzyma się na zgiętych kolanach idealnie, nie muszę przytrzymywać kartek, a do przejścia do następnej strony wystarczy tylko palec (nos też się sprawdza). W przypadku kiedy jem przy stole jak cywilizowany człowiek również się nadaje - trzymam go sobie przed oczyma i spokojnie jem obiadek. Poza tym Kindle jest lekki. Podczas mojego wyginania się mogę trzymać go jedną ręką, wysoko w górze, na boku - gdziekolwiek się da. Ręka mi nie cierpnie tak jak przy trzymaniu papierowych. I mogę czytać przy przygaszonym bądź całkowicie zgaszonym świetle. Nienawidzę mocnego światła w pokoju - jestem fanką małych lampek dających przytulny nastrój, albo całkowitej ciemności. Niestety często nie pozwala to na swobodne czytanie. Przy Kindlu nie muszę się martwić o moje oczy. Wyświetlacz jest świetny, imituje kartkę papieru. Kiedy czytamy w pełnym słońcu widzimy wszystko, nie ma problemu jak w przypadku czytania na tablecie. A w ciemnościach ekran jest odpowiednio podświetlony, nie razi ani nie męczy wzroku. A'propo lekkości - oczywiście bardzo istotne jest to, że wciska się do każdej torebki, nie zajmuje miejsca i nie waży. Jak jadę na uczelnie to jest to dla mnie zbawienie, bo zazwyczaj dźwigam jeszcze komputer i inne pierdołki.
- Zaznaczanie cytatów bez cholernych karteczek, których nigdy nie mam kiedy ich potrzebuję.
Jeśli mogę dodać kilka informacji od siebie, na temat spraw technicznych:
- Jak już mówiłam posiadam Kindle Papwerwhite 3,
wersja z reklamami. Od razu mówię o co chodzi - są to reklamy książek
amerykańskich na np. wygaszaczu ekranu. Absolutnie mi to nie
przeszkadza. To nie są reklamy typu tych, które atakują nas w
aplikacjach na smartphonach i przerywają daną czynność.
- Kupując czytnik rejestrujemy się na Amazonie.
Nasz Kindle nosi nazwę naszego konta. I gromadzimy sobie na wirtualnej
półce książki. Jak już pisałam - sklepy internetowe często same odsyłają
nam pliki, jeżeli zaznaczymy w odpowiednim miejscu, że chcemy. Jeżeli
nie, to mamy zazwyczaj do wyboru do pobrania dwa pliki .mobi albo
.epub. Wybieramy ten pierwszy i potem, po podłączeniu czytnika do
komputera wgrywamy w odpowiedni folder (u mnie to podfolder documents). Wszystko jest naprawdę proste i przejrzyste w obsłudze.
-
Możemy oczywiście wgrywać pliki osobno, nie pochodzące ze sklepu.
Kindle obsługuje .mobi, ale pdf też przejdzie. Nie będzie miał jednak
właściwości, jakie mają pliki mobi (np. przechodzenie do konkretnych
rozdziałów). Są za to dostępne strony, które konwertują pdf na mobi,
epub na mobi itd.
- Bateria wytrzymuje bardzo długo (to właściwie kolejny powód, dla którego kocham czytnik). Nawet do tygodnia. Ładuje się za to szybko.
- Dotyk jest czuły i nie sprawia problemów.
Jestem
zdania, że książka to książka nieważne w jakim formacie. Ważne, że
można czytać. Ważne, że można uciec w świat fantazji, poznać nowych
znajomych, zakochać się, złamać sobie serce, znienawidzić - i nie ma
znaczenia, czy trzymamy w ręku pięknie wydany tom, czy zwyczajny czarny
przedmiot. Ich zawartość jest taka sama. Obie rzeczy oddają piękno jakie
niesie czytanie, obie rzeczy dostarczają nam takich samych emocji.
A jak to jest z Wami? Co myślicie o czytnikach? Dajcie znać, czy post się przydał!
