Seria Dworów Sarah J. Maas i moja przygoda z fantasy

4/08/2017 01:05:00 pm



Marzec wypadł czytelniczo całkiem nieźle. Co najważniejsze odkryłam Mroza, a po drugie - pod koniec miesiąca zrealizowałam jeden ze swoich małych celów książkowych - sięgnęłam po fantasy. Nie jakieś tam skomplikowane pokroju Gry o Tron czy Władcy Pierścieni (o ile to jest skomplikowane fantasy, na takie mi "wygląda"), ale prostą młodzieżówkę. Zrobiłam małą sondę na bookstagramie i padło na... oczywiście na panią Maas i jej serię Dworów. Chociaż cofam poprzednie słowa, świat fantasy jest dla mnie cholernie skomplikowany!

Nie wiedziałam czego się spodziewać. Poza tym, że widziałam na Instagramie zachwyt książkami i jakimś Rhysem nie zgłębiałam się zbytnio o co tyle szumu. Nie sądziłam, że to aż "takie" fantasy! Aha. Jakkolwiek dziwnie to brzmi. No więc od początku - zaopatrzyłam się w egzemplarz i rozpoczęłam swoją przygodę z Dworem Cierni i Róż. Ciężko było. Nie wspominając o tym, że totalnie nie rozumiałam co to jest fae, albo kto to jest, to styl autorki mnie okropnie irytował, tak samo jak główna bohaterka. Ja wiem, że w przypadku takich serii pierwszy tom to swego rodzaju wprowadzenie do całej historii, ale to była dla mnie katorga! Teraz z perspektywy czasu uważam, iż to wina tego że mało czytałam fantasy w przeszłości przez co ciężko było mi się przestawić i wczuć w  klimat. A po drugie pierwszy tom jest na prawdę kiepski. Po prostu.

Właściwie to lektura ACOTAR sprawiła, że zaczęłam zastanawiać się, co ja takiego fantastycznego czytałam poza Harrym Potterem. I tak oto powstało te pożal się Boże zestawienie:
  • Zmierzch, czytałam całą serie, nawet mam ją w swojej kolekcji. Nie wiem, czy teraz bym się w tych książkach zakochała jak wtedy w gimnazjum, ale na pewno mam do nich ogromny sentyment. Chociaż tamte elementy fantastyczne to nic w porównaniu z całym wykreowanym przez Maas światem;
  • Seria Domu Nocy P.C. Cast i Kristin Cast, to też o wampirach ale w zupełnie innym wydaniu. Mroczna ta seria, to na pewno. Jest też wątek miłosny. Bardzo miło ją wspominam. Nie jestem pewna, czy przeczytałam wszystkie książki, gdyż jest ich od groma. Czytałam je nie tak dawno  - bo na drugim roku studiów, czyli 3 lata temu. Właściwie pierwszy tom dostałam od przyjaciółki w liceum i choć go przeczytałam, to nie zachwyciłam się tak bardzo i po prostu odstawiłam na półkę. Na drugim roku studiów odkryłam natomiast, że w Bibliotece Uniwersyteckiej są nie tylko książki naukowe (genius)... I znalazłam w niej prawie wszystkie tomy Domu Nocy i jeszcze dodatki. Czytaliście? 
  • Igrzyska Śmierci. Ich fantastyczność jest dla mnie zupełnie inna niż ta w ACOTAR. To takie bardziej science fiction, no nie? (ależ ze mnie książkoholik, że się nawet na gatunkach książek nie znam... forget it) Serie pani Collins przeczytałam dopiero po obejrzeniu pierwszej części filmu. Zachwycił mnie bardzo! Obejrzałam go właściwie chwile przed premierą drugiej i odkryłam, że to na podstawie powieści więc już następnego dnia ją czytałam. Pierwsze, co mnie zdziwiło to jak film jest idealną adaptacją książek! No przynajmniej tych dwóch pierwszych tomów. Nic praktycznie nie ominęli. Aż bez sensu mi się czytało pierwszy tom skoro dopiero co obejrzałam film i niczym się to nie różni. Natomiast późniejsze tomy miło mnie zaskoczyły, tak samo jak adaptacje. Nadal z wielką przyjemnością oglądam film i płacze, jak umiera ta murzynka w pierwszej części, a w szczególności jak Katniss śpiewa. Cholerny wyciskacz łez... Oh wait, właśnie odkryłam określenie dotyczące tego typu książek: DYSTOPIA. Eureka.
  • Trylogia Niezgodna. Chociaż nie, nie przeczytałam całej serii. Tak jak pierwszy tom mnie bardzo zaciekawił, tak drugiego nie mogłam znieść ze względu na główną bohaterkę. Pamiętam, że czytałam go bardzo wolno, byłam wtedy pierwszy raz w UK w pracy i na prawdę wracałam padnięta po 13h, więc czytałam po dwie strony i szłam spać. Możliwe, że jakbym się porządnie wczytała to byłoby inaczej, a w końcu doszło do tego, że już do drugiego tomu nigdy nie wróciłam. Z resztą i tak była to dla mnie marna podróba Igrzysk Śmierci.
Do tego w ostatnim czasie przeczytałam jeszcze Zakazane Życzenie. A no i Prawo Mojżesza, które ma w sobie elementy fantasy, prawda?

Czemu nie czytałam więcej książek tego typu? Nie wiem. Lubie takie filmy, więc nie jestem z tych, którzy omijają takie rzeczy szerokim łukiem. Jestem w końcu marzycielką. Właśnie teraz w trakcie lektury książek Maas odkryłam ile straciłam. Powtarzam zawsze, że uwielbiam czytać, bo dzięki temu mogę podróżować bez ruszania się z miejsca,  mogę żyć innym, czasami upragnionym życiem. Fantasy to jest coś zupełnie innego! To jest dopiero podróż w nieznane! Nie trudno wyobrazić sobie ulic Nowego Jorku w jakimś romansie czy kryminale, albo innego miasteczka, mimo że się go nigdy nie widziało na żywo. Problemem nie jest wyobrażenie pracy policji, detektywów, prawników czy gorących scen pomiędzy bohaterami. Nie jest to trudne, bo to jest realne. To się dzieje gdzieś w tym samym świecie, w którym żyjemy my. 

Co innego z magiczną, piękną krainą podzieloną na dwory. Co innego z ludźmi, którym wyrastają skrzydła, których spowija mrok. Latający, zmieniający kształty i okropne stwory czyhające w lasach, już nawet nie pamiętam ich nazw tyle ich było... Do tego już trzeba wyobraźni! A mi jej początkowo zabrakło. Nie pomagał wspomniany styl autorki i Feyra, którą chciałam udusić własnymi rękoma. W dodatku cały czas oczekiwałam tego czegoś, tego gorącego romansu, który przeżywali wszyscy bez wyjątku. Prawdopodobnie pragnęłam czegoś "normalnego", bo się zagubiłam. A tu nic, jakiś Tamlin i Lucien, których co prawda polubiłam w pierwszym tomie ale wiedziałam, że to nie o to chodzi. Najnormalniejszą okazała się chyba Nesta, siostra naszej bohaterki (mam nadzieje, że nie przekręciłam jakoś imienia).

Zawód, to złe określenie na to jak się czułam. Wściekłość i irytacja. Owszem. Natomiast z racji tego, że ufam Wam wszystkim, którzy mi polecili lekturę tych książek nie odłożyłam Kindla na bok. I bardzo kuźwa dobrze. To, że przez przez cały pierwszy tom męczyłam się okropnie, to już wiecie. Końcówka, gdy była uwięziona i kiedy pojawił się w końcu nasz "bohater wszechczasów" też mnie nie zachwyciła, ale za to zaintrygowała. A to już coś! Wiedziona głosem ludu, który mówił iż drugi tom to po prostu mistrzostwo, a pierwszy jest tylko "lekko" przedłużonym, ciągnącym się prologiem, już następnego dnia otworzyłam Dwór Mgieł i Furii i przepadłam.


 Tak to można określić. Cholera, jakie to było dobre! Pal licho że przewidywalne, że prawdopodobnie  gdybym na prawdę się na tym znała, to bym znalazła mnóstwo negatywów. Co z tego, że momentami przesłodzone... Nie jestem natomiast krytykiem literackim, a zwykłym czytelnikiem, który co prawda nieco za późno, ale na szczęście odkrył takie świetne młodzieżowe fantasty i się po prostu zakochał. A skoro nie mam zbyt wielkiego porównania, to staje się niezbyt obiektywnym czytelnikiem. Jaka szkoda, że nie czytałam więcej tego typu książek w przeszłości!

Wszystko w lekturze ACOMAFu było na odwrót. Zaciekawiła mnie od pierwszych stron, opisy stały się jakoś mniej irytujące, przyswoiłam sobie już te wszystkie stwory i sztuczki magiczki. Tamlin irytował bardziej. Feyra drażniła nieco mniej (w sumie jej się nie dziwiłam, że była jaka była). A jak pojawił się Książe Dworu Nocy, to aż mi się morda ucieszyła. Nie dlatego, że on to on. Po prostu zrobił to w iście mistrzowskim stylu. W końcu pokazał jakiś pazur i powiało świeżością, bo przez innych bohaterów już mnie trochę mdliło. Dodam, że przy pierwszym tomie ani razu się chociażby nie uśmiechnęłam, co dopiero mówić o szczerzeniu się do czytnika. Nie wiem ile czasu minęło pomiędzy jednym tomem a drugim, ale autorka chyba brała lekcje pisania. Styl zmienił się nie do poznania. No chyba, że to moje podejście się zmieniło, a co za tym idzie stałam się mniej krytyczna.

To na prawdę epicka miłość. To co się tam wydarzyło. Jak się wydarzyło i czemu. Powiązania z pierwszym tomem wszystko wyjaśniły i sprawiły, że zrozumiałam po części, czemu ACOTAR był jaki był. Wykreowany przez autorkę świat stawał się momentami bardziej realny niż ten mnie otaczający. Bohaterowie, dla których tak ważne było oddanie swoim ludziom i dworom. Intrygi. Przyjaźń. Miłość. Poczucie humoru. I jeszcze raz miłość. Walka dobra ze złem. No można powiedzieć, że ten schemat mniej więcej odnajdziemy w każdej książce tego typu, ale że ja ich nie czytałam to się zachwycam tą. Z tego wszystkiego nie zaznaczyłam nawet żadnych cytatów! A Rhys szastał na lewo i prawo takimi pięknymi słowami. Widać, że autorka lubi silne bohaterki (tak wyczytałam) - dokładnie taką próbowała wykreować Fayre. Samodzielną, pewną siebie, niezależną. Osobę, która może zmienić i uratować świat.

I zakończenie. Dla mnie bomba! Jeżeli byłoby to zakończenie w iście Mrozowskim stylu, to bym się chyba rozpłakała na miejscu. Tym czasem znowu miałam uśmiech od ucha do ucha i już zacieram rączki na kolejny tom, bo wiem że będzie kozacki. Mam taką nadzieje. Chyba, że Pani Maas postanowiła złamać nam serce, ale skoro to młodzieżówka, to chyba będzie w końcu happy end, co?  


Uznałam, że czas najwyższy nadrobić te fajne YA fantasy, bo są na prawdę... fajne! Zrobiłam kolejny mini sondaż i tym razem zdecydowałam się na serie Kruczych Chłopców, co już w ogóle jest czymś odmiennym od tego, co czytałam. Jasny gwint, dopiero co zdążyłam się odnaleźć w świecie pani Maas, to musiałam się na nowo przestawić, bo styl pisania pani Maggie jest jeszcze inny. Ale o tym może następnym razem. 


You Might Also Like

23 komentarze

  1. Świetna recenzja! Powieści pani Maas też już mam za sobą. Tak jak Ty jestem zachwycona 2 tomem, ale mi pierwszy też się podobał (oczywiście dużo mniej). Mnie Feyra w 1 części też okropnie irytowała. Rzeczywiście niewiele fantasy przeczytałaś. Ja ostatnio mam ochotę tylko na fantasy, ale ciężko znaleźć naprawdę dobrą książkę z tego gatunku. Większość powiela schematy i po pewnym czasie staje się to męczące. Wszyscy zachwalają Kruchych Chłopców, więc mam zamiar wkrótce zabrać się za 1 tom. Jestem bardzo ciekawa jaka będzie Twoja opinia.
    Pozdrawiam
    www.The-only-thing-i-love-are-books.blogspot.com

    ReplyDelete
  2. Ja również sięgnęłam po Dwory pod wpływem tych wszystkich zachwytów i przepadłam! U mnie jednak było troszkę inaczej - podobała mi się pierwsza część, a przez drugą nie mogłam z początku przebrnąć. Dopiero jakoś po połowie ogarnął mnie zachwyt. Nie mogę doczekać się trzeciego tomu, a w międzyczasie pochłaniam serię Szklanego tronu, również Sarah J. Maas! Śmiem nawet sądzić, że ta druga seria, póki co, bardziej mi się podoba, ale z niecierpliwością czekam na ACOWAR!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak też słyszałam, że Szklany tron lepszy i na pewno w końcu przeczytam! Pozdrawiam :)

      Delete
  3. Ach te Dwory! Sama mam już je w koszyku i tylko czekam na wypłatę, żeby zamówić i zabrać się za czytanie. Tyle pozytywnych opinii, tyle zachwytów, że grzech nie spróbować i nie przeczytać :)

    ReplyDelete
  4. Jak na razie jedynymi książkami jakie czytałam z tego gatunku to Potter, Zmierzch i Opowieści z Narnii także nie mam się czym chwalić. :D Ale faktycznie, ostatnio wychodzi tyle ciekawie zapowiadającej się młodzieżowej fantastyki, że aż kusi aby się za nią zabrać. :D Z fantastyki na pewno nadrobię Igrzyska Śmierci, może skuszę się też na ACOTAR skoro tyle osób poleca. :>

    itsabookgeek.blogspot.com

    ReplyDelete
  5. Ja sięgnęłam po Dwory po przeczytaniu dwóch tomów Szklanego tronu Maas. Wypadają lepiej, btw. Mnie zaciekawiło od razu - lubię motywy baśniowe w książkach. Na styl też nie narzekam, bo mi się spodobał. Trochę szkoda, że tom 1 wypadł w Twoich oczach tak słabo, ale całe szczęście, że Maas to mistrzyni drugich tomów! <3 Rhys oczarował każdego (każdą?) i tu chyba nie trzeba się zastanawiać, dlaczego. :D Ja jestem w tym absolutnie zakochana i dla mnie to jedna z najlepszych fantasy dla młodzieży. Następne pod lupkę możesz wziąć trylogię Czas żniw. :P Albo coś Gaimana, to ponoć jeden z mistrzów gatunku, chociaż czytałam tylko 1 jego książkę (takie to było bardziej fantasy jak w Prawie Mojżesza). ;)

    Pozdrawiam,
    Koneko

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja niestety nie czytałam wcześniej książek z motywem baśniowym, dlatego tak szło mi opornie na początku. Czas Żniw mnie trochę przeraża! Mam wrażenie, że jest jakieś bardo skomplikowane! Może kiedyś przeczytam :D

      Delete
  6. Mnie tam pierwszy tom ACOTAR zachwycił <3 Az się boje co autorka zrobi z moja psychiką po lekturze drugiego tomu, który wciąż jeszcze przede mną <33
    Tym bardziej, że wszyscy się zachwycają drugim tomem, jeszcze bardziej niz pierwszym. ^^
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    ReplyDelete
  7. Dzięki Twojemu ostrzeżeniu, że muszę przebrnąć przez ACOTAR nie rzuciłam go w kąt jak mnie nudził :D i właśnie czytam ACOMAF, a przez to, co o tej części tu napisałaś tym bardziej jestem ciekawa jak to wszystko będzie :D
    Buziaki!
    www.siemamoniaczyta.blogspot.com

    ReplyDelete
  8. Kocham tę serię, to jedna z moich ulubionych. Niby dla młodzieży, a jednak bardziej odważna, po prostu idealnie. A Rhys to mój książkowy mąż, cieszę się, że wreszcie poznałam go dogłębnie w II tomie, choć zapewne nadal skrywa jakieś tajemnice... :) Pozdrawiam!
    Osobliwe Delirium

    ReplyDelete
  9. Mówiłam, mówiłam, mówiłam! Rhys i jego intrygi 😊

    ReplyDelete
  10. Serię mam w planach od dawna! :) Oprócz tego, uwielbiam "Zakazane życzenie", a serię Veronici Roth... troszkę mniej :) Obserwuję.

    Pozdrawiam,
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    ReplyDelete
  11. Żałuj, że nie widziałaś mojej miny, gdy napisałaś, że pierwszy tom ci się nie podobał... prawie upadłam na podłogę z zawodu :D Dla mnie był on cudowny, ale o gustach się nie dyskutuje. Co do drugiego to się zgadzam - mistrzostwo! Rhys jest przecudowny i mega seksowny, o tym nie można zapominać XD Teraz tylko czekać na 3 tom...
    Pozdrawiam,
    Książkowy zakątek

    ReplyDelete
  12. Kurcze kochana, to widzę, że u nas z tą fantastyką podobnie :D obie się jej uczymy! Ale w sumie to taka fajna nauka i zgodzę się - pierwsze tomy zazwyczaj są mega ciężkie do przebrnięcia- ale potem leci tak, że ja np jestem wściekła, że nie umiem czytać dużo szybciej :D ! Po dwory w takim razie muszę szybko sięgnąć, chociaż w kolejce Szklany Tron i seria Kruczych chłopców, która czeka na czytniku. Zastanawiam się, kiedy ja to do cholery przeczytam ! Bo właśnie odkryłam jeszcze Mroza ( owszem wyskakiwał mi już również z lodówki i spod łóżka - jak większości- ale dopiero teraz dałam mu szansę i jestem strasznie na siebie wsciekła, bo chyba sie zakochałam :O ). Uwielbiam czytać Twoje wpisy ! Zawsze się szczerze wtedy jak głupia i dopisuje kolejne tytuły do listy :D !

    buziaki :*
    kasiaxczyta.blogspot.com

    ReplyDelete
  13. Dwory jeszcze przede mną, ale kocham Szklany tron i to, w jaki sposób pani Maas piszę i tworzy swoje światy! Mam nadzieję, że od teraz będziesz częściej sięgać po fantastykę, bo to naprawdę świetny gatunek!:)
    Pozdrawiam!

    oddam-ci-ksiazke.blogspot.com

    ReplyDelete
  14. Ja dopiero jestem na etapie podziwiania wszystkich, którzy zachwycają się "Dworem cierni i róż", ale kolejna pozytywna opinia... i coś czuję, że jak najszybciej będę musiała dołączyć do grona czytelników. Mam nadzieję, że na mnie również ta seria wywoła ogromne wrażenie :)

    ReplyDelete
  15. Wychodzi na to, że o fantasy wiem jeszcze mniej od ciebie... Czytałam tylko Pottera i coś o wampirach.. Dwory też mnie kuszą, ale póki co na pólce mam pierwszą część Szklanego Tronu. Ciekawe tylko kiedy ją przeczytam..@rozczytane

    ReplyDelete
  16. Uwielbiam fantastykę i dla mnie nic innego mogłoby nie istnieć. Dwory to dla mnie bardziej fantastniczka niż fantastyka, taka wersja dla młodych czytelników. Czyta się fajnie, ale sporo im brakuje. Główna bohaterka irytuje jak cholera, ale często tak bywa z damskimi postaciami, przynajmniej w moim przypadku. Jeśli wciągnie cię kiedyś fantastyka,polecam sprawdzić serię "Miecz prawdy ". Moja ukochana, lepsza niż Martin i Tolkien razem wzięci.

    ReplyDelete
  17. Też należę do tych, którzy z nieznanych powodów po fantastykę sięgają niezmiernie rzadko. Mimo, że czasami trafiam na prawdziwe perełki, to i tak do tego gatunku podchodzę z lekką rezerwą.

    ReplyDelete
  18. Ja przez całe gimnazjum i liceum miałam niemal jedynie książki z czarnymi grzbietami (Była dziwna moda na to, że książki z wątkiem fantastycznym były po prostu czarne) Dopiero niedawno całkowicie przepadłam w romansach, a już zdecydowanie w YA. Dlatego kiedy w końcu sięgnęłam po "Dwór cierni i róż" również bardzo ciężko było mi przyzwyczaić się do tego całego świata i stylu pisania autorki. Skoro twierdzisz, że tom 2 wymiata, to tym bardziej nie mogę doczekać się kiedy w końcu dostanę go w swoje ręce :)

    czytamogladampisze.blogspot.com

    ReplyDelete
  19. ACOTAR czytałam i całkiem mi się podobał, więc chyba pora wziąć się na ACOMAF. Co do fantastyki, to jest zdecydowanie mój ulubiony gatunek i na prawdę warto się lepiej z nim zapoznać :)

    http://pomiedzyrozdzialami.blogspot.com/

    ReplyDelete
  20. No to mnie pocieszyłaś :D Bo czytałam pierwszy tom i mnie nie zachwycił, a Feyra mocno irytowała - widzę, że się w tej kwestii zgadzamy. Ale skoro drugi jest lepszy i Rhys daje radę (a już w pierwszym tomie zyskał moją największą uwagę) to muszę go przeczytać.

    Z tej "cięższej" fantastyki polecam na początek Sandersona i jego "Z mgły zrodzoną". Łatwiej przyswajalny niż taki Tolkien, ale już z porządnie wykreowanym światem, dopracowanymi portretami bohaterów, skomplikowaną akcją i rozwiniętą polityką ;)

    ReplyDelete
  21. Dużo dobrego słyszałam o tej serii i wiele osób próbowało mnie zachęcić do jej przeczytania, ale jakoś nie potrafiłam się zmusić. Wydaje mi się, że to właśnie takie "skomplikowane fantasy", nie dla mnie. Tak samo jak chyba jako jedyna nie czytałam Harrego Pottera, to nie moje klimaty. Po tej recenzji jednak zastanowię się, czy nie warto się skusić. :)


    http://sunreads.blogspot.com/

    ReplyDelete

Total Pageviews