Jill Santopolo, Światło, które utraciliśmy (The light we lost)

7/17/2017 05:35:00 pm


I think life is just life. We're put in situations and we make choices and that's why things happen the way they do 

Na pewno to znacie. Zaczynacie czytać książkę, o której jest ostatnio głośno, przez co nie macie wielkich oczekiwań. Ale ciekawość wygrywa. I nagle okazuje się, że ta książka jest tak dobra i tak piękna, że nie wiecie co z sobą zrobić po skończeniu.

Książka Santopolo, której polskie wydanie ma jak zawsze piękną okładkę, atakowała mnie z każdej strony. Tak to jest w przypadku premier i egzemplarzy recenzyjnych. Tak to działa. Człowiek widzi wszędzie okładkę, czyta zachwyty, same ohy i ahy i albo rzeczywiście pójdzie do sklepu i kupi, albo definitywnie powie nie, bo ma dosyć. Ja byłam pomiędzy i zaopatrzyłam się spontanicznie w oryginalną wersję na Kindla, żeby mieć co czytać w pracy. Tego typu książki uwielbiam czytać po angielsku, a na taką miałam właśnie ochotę. Przyznam, że sam opis mnie zaciekawił, ale tak to z tymi opisami jest, więc nie sądziłam, by książka mogła mnie jakoś specjalnie zaskoczyć - tego typu pozycje ostatnio mają ze mną ciężko.

Okazało się, że podjęłam bardzo dobrą decyzję, bo już od pierwszych stron przepadłam! Nie potrafię odpowiedzieć czemu tak się stało. Być może to ta narracja tak mnie zauroczyła, być może dojrzałość jaka bije ze stron tej powieści. Opowiadana przez główną bohaterkę historia kierowana jest konkretnie do jednej osoby, z czym się dawno nie spotkałam, o ile w ogóle kiedykolwiek się spotkałam. I choć sama powieść, jej fabuła i zdarzenia nie są czymś, o czym już bym nie czytała, to styl autorki jest dla mnie jak powiew świeżości, coś czego bardzo potrzebowałam.



Światło, które utraciliśmy

Jill Santopolo


Wydawnictwo Otwarte





Wszystko zaczyna się 11 września 2001 roku. Każdy zna tę datę. Gabe i Lucy poznają się w chwili, gdy dokonany został atak na WTC. Wydarzenia tego dnia sprawiają, że między dwójką tych osób rodzi się niesamowicie głębokie uczucie, choć potrzebują czasu aby to dostrzec. I nawet gdy to dostrzegli, to nie koniecznie do owego uczucia dojrzeli.

"Love does that. It makes you feel infinite and invincible, like the whole world is open to you, anything is achievable, and each day will be filled with wonder. Maybe it’s the act of opening yourself up, letting someone else in— or maybe it’s the act of caring so deeply about another person that it expands your heart. 

Czytałam słowa Lucy zastanawiając się, czy to możliwe. Być tak zakochanym. W taki sposób. Nie wiem, czy tylko ja odniosłam takie wrażenie, że ta miłość, to uczucie jakim siebie bohaterowie darzyli to zbyt wiele. Zbyt dużo. W szczególności dla Gabriela. Nie wchodząc w szczegóły dotyczące fabuły, trzeba przyznać że Lucy to niesamowicie mądra kobieta, potrafiąca kochać i poświęcić się dla innych, ale też dalej się rozwijać i pamiętać o swoich priorytetach i marzeniach. Kobieta, która nie myśli tylko o sobie, ale o sobie nie zapomina. Kieruje swoje słowa do ukochanego, opowiadając mu historie ich miłości, historię utraconych szans i lat, złych i dobrych decyzji. Historię swojego życia. Opowiada jak to wszystko wyglądało z jej perspektywy i sama nagle zaczyna na nowo rozumieć zachowania zarówno własne, jak i innych. Tak to chyba jest, gdy w końcu poświęcimy czas na analizowanie wspomnień. Albo gdy odważymy się przyznać do pewnych myśli. Widzimy wszystko z nowej perspektywy. Lucy to chyba właśnie uczyniła. Przeanalizowała swoje dotychczasowe życie, dzięki czemu mogła pozwolić tym wspomnieniom odejść.

“There is an element of peace
 in believing that we’re only players on a stage, 
acting out stories directed by someone else.” 

Ja wiem, że może słowa które napisałam nie mają dla Was żadnego sensu, szczególnie jeżeli nie czytaliście książki. Ale musicie mi uwierzyć, że ta powieść niesamowicie mocno porusza. W miejscach, o których nie mieliśmy dotychczas pojęcia. A jeżeli powieść sprawia, że sami zaczynamy analizować swoje życie, to znaczy że to jest na prawdę dobra powieść! Jeżeli słowa fikcyjnej bohaterki i jej wybory sprawiają, że zaczynamy rozważać nad wyborami własnymi i naszych przyjaciół, to znaczy że autorka wykonała swoje zadanie, a to co napisała nie stanowi tylko zbioru pustych słów. Czy należy żałować utraconych lat, błędów i tego co by było gdyby? Czy lepiej jednak cieszyć się, że los obdarował nas w ogóle takimi wspomnieniami?

"Santopolo took us on a journey of missed chances, regret, and uncertainty that left us pondering our own choices."


You Might Also Like

14 komentarze

  1. Zgadzam się z Tobą Kaja! Bo kurde, faktycznie czasem promocja naprawdę świetnej książki mija się z celem. Zamiast zagwarantować dotarcie do jak największej liczby odbiorców - bo warto, to zwyczajnie wywołuje jakąś niechęć, bo wydaje się, że zwyczajnie jest przereklamowana. Też miałam obawy co do niej, czekała na półce jakieś dwa tygodnie nim zabrałam się za czytanie. Obawiałam się kolejnego gniota, który nie wniesienie nic nowego i dobrego do mojego życia, a tym bardziej do życia kogokolwiek. I jakże miłe zaskoczenie !

    I lubię jak piszesz w taki sposób, że czuć Cię w każdym zdaniu i słowie! Uwielbiam to! Po tym co piszesz biorę wszystko w ciemno <3 !

    Ps. Serio mówię! Czekam właśnie na serię Dworów - ciekawe przez kogo ;> albo dzięki komu !

    kasiaxczyta.blogspot.com

    ReplyDelete
  2. No dobrze, dobrze, skoro tak wszyscy ciągle tylko zachwalają to i ja się skuszę - kupię, przeczytam i sama ocenię :)

    ReplyDelete
  3. Właśnie dziś ją zamówiłam, bo od dawna szukałam czegoś, co mnie poruszy, ale tak na maxa, mega i w ogóle. Więc stawiam tej powieści bardzo wysoką poprzeczkę i teraz lekko się obawiam, że nie podoła. Oby jednak była taka, jak wszyscy piszą. Musi! ;)

    ReplyDelete
  4. Muszę ją w końcu kupić! Zawsze mam obawy przed takimi książkami, które mnie atakują z każdej strony, bo boję się, że nastawię się za dobrze i się zawiodę, ale widzę, że z tą książką tak nie będzie :)

    siemamoniaczyta.blogspot.com

    ReplyDelete
  5. Uwielbiam tę książkę. Jest taka ciepła, a jednocześnie jakaś przesączona smutkiem.

    ReplyDelete
  6. Jedna z książek na liście "must read". Mam nadzieję, że szybko ją zdobędę. Zapowiada się bardzo ciekawie...

    Pozdrawiam.
    Kasia z Ebookowych recenzji
    http://ebookowe-recenzje.bogspot.com

    ReplyDelete
  7. Podoba mi się wydanie tej książki, sama fabuła nie wydaje mi sie porywająca (tak z opisu), ale skoro zachwalasz, dam jej szansę :)

    ReplyDelete
  8. Trochę nie mój gatunek, ale wszędzie słyszę o tej książce... a okładkę naprawdę ma przepiękną!

    ReplyDelete
  9. Raczej nie sięgam po książki z tego gatunku, ale od dłuższego czasu wszędzie widzę tę książkę + twoja recenzja. Chyba zdecyduję się ją przeczytać. Zainteresował mnie wątek narracji skierowany do konkretnej osoby. Nigdy nie spotkałam się z czymś takim.
    Pozdrawiam i zapraszam
    Booki-v.blogspot.com

    ReplyDelete
  10. Właśnie zapisuję tytuł. Po przeczytaniu twojej recenzji jestem zachwycona tą książką, choć wcale jej nie czytałam! Masz przepiękną oprawę graficzną, a recenzje, które piszesz aż chce się czytać :) pozdrawiam!
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    ReplyDelete
  11. Ta książka chyba jednak nie jest przereklamowana :) Z przyjemnością przeczytam.

    ReplyDelete
  12. Jestem świeżo po lekturze i szczerze to tak do połowy myślałam, że to kolejna przereklamowana książka. A później przeczytałam zakończenie, którego nie przewidziałam, bo skupiłam się na rzucaniu choler, że znowu markitengowcom udało się mnie w kręcić w nową świetną premierę. Jeszcze nie do końca wiem, co mam o tej książce myśleć, ale póki co jestem pewna, że każdy może odebrać ją na różne sposoby i dlatego jest tytułem wartym uwagi


    Pozdrawiam!
    toreador-nottoread.blogspot.com

    ReplyDelete
  13. Świetna recenzja! ;) Sama książkę uwielbiam, jest wspaniała^^

    Zabookowany świat Pauli

    ReplyDelete
  14. Pięknie napisana recenzja, szczególnie ten ostatni akapit. Przyznam się, że wcześniej jakoś mnie ta książka nie pociągała, ale teraz nabrałam na nią ochoty. I zgodzę się, że okładka jest świetna!

    ReplyDelete

Total Pageviews