Ja dziś o tym, że skończyłam niedawno czytać książkę. Bardzo dobrą książkę. Bardzo ciekawą. Bardzo skomplikowaną. Polską. Autorstwa bardzo sympatycznej i super kobiety.
Z obrazkami.
O dinozaurach.
Nie, to nie książka dla dzieci.
Zdecydowanie nie książka dla młodzieży.
Zdecydowanie nie książka dla młodzieży.
Wydawnictwo NOVAE RES
Szczerze powiedziawszy jestem zdziwiona jak bardzo podobała mi się ta książka. Dwa miesiące temu nie podejrzewałabym w ogóle, że będę siedzieć i czytać literaturę tego pokroju. Tak skomplikowany świat fantasy mnie przerażał i przerastał. Tylko, że ostatnio stawiam sobie poprzeczki w wielu dziedzinach życia coraz wyżej, więc w tej książkowej też to uczyniłam. Zaopatrzyłam się więc w e-booka i trochę minęło, ale zaczęłam w końcu czytać (później dostałam cudownie wydaną papierową wersję, za którą bardzo dziękuję autorce i wydawnictwu).
Nie będę pisać nic o fabule, ponieważ to nie ma tu sensu. Chciałabym tylko krótko opisać, co czułam podczas czytania. Wiecie - przez kilkanaście pierwszych stron było mi ciężko - świat przedstawiony przez autorkę szokował, a bohaterowie zadziwiali. Wielu rzeczy na początku nie rozumiałam. Dodajmy do tego wątki, które w naszym kraju nadal są tematem tabu. Badania genetyczne. Homoseksualizm. Tranwestytyzm. Związki starszych kobiet z młodszymi chłopakami... To wszystko sprawia, że potencjalnego, zwykłego czytelnika ta książką może początkowo odepchnąć i przerazić. Mnie nie odepchnęła, ale byłam z drugiej strony przygotowana na sporo rzeczy. Natomiast kiedy w końcu się porządnie człowiek wciągnie w tę powieść, nie może się od niej oderwać. Wierzcie mi! Te wszystkie wątki choć szokujące to uzależniają - człowiek chce się w to zagłębić i poznać całą historię najlepiej od razu. Ja byłam zła, że nie miałam tyle czasu żeby przysiąść do tego i przeczytać to porządnie do końca, tylko czytałam na raty. A tematy, które wcześniej wymieniłam wcale nie oburzały, one wręcz sprawiły że zaczęłam myśleć, analizować, szukać drugiego (a może i trzeciego) dna - i to żaden wymysł, wiem że takowe są!
Podczas czytania na prawdę trzeba się mocno skupić na treści, bo poznajemy bardzo dużo szczegółów, a bohaterów lustrujemy z każdej możliwej strony. Fabuła jest niesamowicie mocno rozbudowana, począwszy od badań genetycznych nad dinozaurami po zwykłe, przyziemne ludzkie problemy, które nabierają nowego znaczenia. Niektóre rzeczy są przytłaczające i na pewno skierowane do starszych czytelników. To nie jest YA fantasy, więc osoby które oczekują lekkiej lektury pokroju Maas na pewno nie powinny siadać do tej książki, bo tylko zaniżą jej ocenę, która powinna być bardzo wysoka!
Gubiłam się tylko w imionach (Magdo, skąd ty wytrzasnęłaś tyle imion na T?!) i w rodzajach dinozaurów - no w końcu nie na co dzień mam z nimi do czynienia... A cały świat, który wykreowała autorka jest bardzo rozbudowany i wielowymiarowy, więc to nie jest puste czytanie, tu na prawdę trzeba zwracać uwagę na wszystko.
Pioruńska stworzyła coś niesamowitego. Nie wiem co mam innego powiedzieć, poza tym że to jest na prawdę dobra książka, jakich podejrzewam mało. Narracja to mistrzostwo - każdy z rozdziałów to inny bohater: Anna, Tyrs, Tycjan i Tuliusz (bądź Tulia) i w taki właśnie sposób poznajemy ich rozterki, problemy a także akcję, która nabiera powoli rozpędu, żeby na końcu zaskoczyć i zwalić czytelnika z nóg. I każdy z nich, ale to każdy, jest na tyle barwną i zarazem skomplikowaną osobowością, że nie sposób się nudzić nawet, gdy czytamy ich retrospekcje.
Czytałam wszystko z wypiekami na twarzy, tak bardzo chciałam wiedzieć jak rozwiną się wątki miłosne, jakie tajemnice skrywają bohaterowie, jak wojna, która nadciągnęła do Twierdzy się skończy. A zakończenie? Jak dla mnie świetne! Po pierwsze daje nadzieję na kolejny tom (a ja wiem, że będzie i wam zdradzę, że będzie warto poczekać), po drugie koniec historii jest tak skonstruowany, że osobiście odczuwałam ogromną dumę z naszych bohaterów i jeszcze większą sympatię. Ja w ogóle dużo czułam do nich wszystkich, szczególnie do Tyrsa i jego troskliwości, rodzinności, a także do jego niezbyt skomplikowanego sposobu bycia, z którym się utożsamiam. Ale to tylko pozory, ten chłopak/raptozaur (dobre napisałam?!) dużo w sobie kryje i myślę, że zaskoczy nie jedną osobę. Tycjan z początku jest bohaterem, do którego nie wiadomo co czuć. Widać, jaki wpływ miał na niego ojciec, który większe nadzieje pokładał, w którymś z jego przyjaciół niż w synu, a wszystko to powoli odkrywamy z rozdziału na rozdział. Anna - której opowieść rozpoczyna całą książkę jest według mnie największa zagadką i choć o chłopakach dowiedzieliśmy się bardzo dużo i nie sądzę żeby jeszcze nas spejclanie zaskoczyli (a może jednak?), tak Anna skrywa w sobie wiele. W trakcie tego tomu widzimy jak idealnie przywdziała maskę osoby dobrej i zatroskanej, a ostatecznie odkrywamy jej prawdziwe oblicze ACZKOLWIEK, ja się sobie tak myślę, że za tym kryje się coś jeszcze, o czym się na pewno przekonamy. Jestem raczej pozytywnie do niej nastawiona, mimo że z tego co mówiła mi autorka niewiele osób ją lubi. Ja będę wyjątkiem, bo za to w odróżnieniu do innych nie pałam zbyt wielką sympatią do Tuliusza. Ja rozumiem doskonale jego problemy i jestem świadoma rozterek z jakimi się zmaga, z trudnościami...
No dobra, sympatią pałam do wszystkich, bo każdy z nich jest taki jaki jest, ukształtowała ich przeszłość, czyny które nie były w najmniejszym stopniu zależne od nich. Ktoś zapragnął zabawić się nimi jak marionetkami, zadecydować o ich przyszłości. I choć to, co im się przytrafiło jest okropne to jednak wyrośli na naprawdę świetnych i dobrych ludzi. Oddanych sobie nawzajem, a także Twierdzy. Łączy ich niesamowita więź. Ciekawe jacy by byli i gdzie by byli, gdyby nie to wszystko...
Muszę przyznać, że to jedna z lepszych książek jakie przeczytałam w tym roku. Jest zupełnie inna. Odważna - taka jakiej potrzebujemy w naszym społeczeństwie. Magda nie bawi się w owijanie w bawełnę i bardzo dobrze. Poczucia humoru też jej nie brakuje dzięki czemu poza przejmowaniem się losami bohaterów, nie raz i nie dwa się uśmiałam. Wydanie jest piękne, zarówno w wersji papierowej jak i na czytniku. Choć nie czytałam dotychczas polskiego fantasy i nie mam porównania to śmiem twierdzić, że jest to powieść na bardzo wysokim poziomie, wnosząca nową jakość do naszych polskich biblioteczek i przenosząca nas w zupełnie inny wymiar literatury. Dużo ukrytych znaczeń, przemycenie problemów ważnych, będących przez nas jako kraj bagatelizowanych. Tematów, o których nie chcemy rozmawiać, bo się boimy. Pioruńska się nie bała, poszła za ciosem i nie dziwię się, że wyszła z tego tak dobra książka. Oby tylko nasz kraj przyjął autorkę tak serdecznie, jak i ja i wiele moich bookstagram'owych koleżanek, bo na to zasługuje.
Brawo!
ps. po skończeniu lektury możecie mieć mnóstwo pytań do autorki, tak samo jak ja - nie da się skończyć jej i po prostu przejść do porządku dziennego. Po pierwsze autorka jest świetną osobą, więc śmiało do niej piszcie, po drugie kochana Marta z @rozczytane wyprzedziła mnie i przeprowadziła z Magdą wywiad, który jest świetny i rozwieje wszelkie wasze wątpliwości. Dzięki temu poznacie też jeszcze bardziej psychikę naszych bohaterów, co kierowało nimi podczas pewnych zachowań i najważniejsze - co kierowało autorką.

